Na chwilę obecną co 2 nastolatek doświadcza przemocy rówieśniczej - tak informuje nas Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.
W każdej klasie znajdą się osoby, które są wyzywane, wyśmiewane lub poniżane. Ale nie to jest najgorsze... Bo w sieci skala przemocy jest o wiele większa - młodzież po drugiej stronie ekranu czuje się bezkarna.
Kiedy w szkole przemoc rówieśnicza wychodzi na jaw, wywołuje to wielką „burzę” i komentowana jest ze wszystkich stron. Przybywa Policja na spotkanie z młodzieżą i mówi o konsekwencjach. Jest spotkanie z pedagogiem, psychologiem, wzywani są rodzice.
Jednak w końcu sprawa cichnie i wszyscy o tym zapominają.
Ale czy problem znika? Nie, bo oprócz straszenia i kar młodzi nie otrzymali realnego wsparcia, by mogli sobie z tym zagrożeniem poradzić...
Dlatego na zajęciach uczę empatii, stawiania granic i reakcji na przemoc — na żywo, jak i online. Otwieram nastolatków na szukanie pomocy, które w zagrożeniach jest konieczne.
Co roku skala prób samobójczych wśród młodych ludzi jest coraz większa. I nie są to „jacyś” nastolatkowie, ale konkretni ludzie, którzy w większości byli ofiarą przemocy rówieśniczej.
Dlatego MY dorośli musimy dzisiaj reagować - zanim będzie za późno.
Kolejny palący problem to agresja. Coraz częściej młodzi stają się sprawcami lub ofiarami drastycznych zdarzeń.
Kolejny palący problem to agresja. Coraz częściej młodzi stają się sprawcami lub ofiarami drastycznych zdarzeń.
W sieci przemoc zyskuje rozgłos — filmy z bójek stają się viralami, a popularność przykrywa refleksję nad konsekwencjami.
Gdy takie sytuacje wybuchają, szkoła trafia na nagłówki, a kadra staje w ogniu pytań rodziców i instytucji.
Tymczasem sedno pozostaje: jak nauczyć młodych budować relacje, stawiać granice i reagować, zanim powstanie szkoda?
- W wielu szkołach brakuje aktualnych działań profilaktycznych. Uczniowie nie dostają narzędzi do budowania pozytywnych relacji, wzmacniania pewności siebie i wspierania rówieśników.
Ja tego uczę. Sama byłam ofiarą przemocy rówieśniczej więc wiem, jak pracować z agresorami, jak i ofiarami.
Niskie poczucie własnej wartości to dziś rdzeń wielu trudności nastolatków.
Nastolatkowie porównują się z idealnymi kadrami z mediów społecznościowych, filtrami i „perfekcyjnymi” historiami rówieśników. W efekcie rodzi się wstyd, myśl „jestem gorszy/gorsza”, presja, by „być kimś”.
A dla bycia lubianym — łatwo zatracić siebie: zgadzać się na rzeczy wbrew sobie, dopasowywać się do oczekiwań, grać rolę „fajniejszej” wersji. Czasem to idzie w drugą stronę: kontrowersja — celowe bycie „kimś zupełnie innym”, by zasłużyć na uwagę.
Jak wiemy - obie ścieżki osłabiają samoocenę i zwiększają podatność na presję rówieśniczą, w tym ryzykowne zachowania.
Standardowe apele („uwierz w siebie”, „nie porównuj się”) nie działają bez narzędzi. Dlatego na zajęciach uczę, jak zatrzymać spiralę porównań, jak rozpoznać własne wartości i granice oraz jak budować obraz siebie oparty o fakty, nie o cudze lajki.
Wracamy do pytania: kim jestem, kiedy nikt nie patrzy — i jak o siebie zadbać.
Uzależnienia u nastolatków często zaczynają się od ucieczki: od napięcia, bezradności, wstydu, natłoku myśli.
„Chcę na chwilę nie czuć” — to brzmi jak ulga. Szybkie bodźce (telefon, gra, krótkie wideo, substancje) obiecują spokój, ale rachunek przychodzi później.
Jest też presja „bycia w ekipie”: spróbuj, pokaż, że nie jesteś „sztywny”. Łatwo wtedy przekroczyć własne granice i zamienić ciekawość w nawyk, a nawyk w przymus.
Na zajęciach uczymy, jak rozpoznawać trudne emocje bez ucieczki, co zrobić „z pierwszą myślą” i jak powiedzieć „nie” tak, by nie tracić twarzy w grupie. Budujemy alternatywy: regulację emocji, mikro-przerwy od bodźców i wspierające relacje.
Efekty dla szkoły i uczniów: mniej incydentów, mniej konfliktów, lepsza koncentracja i sen — a więc lepsze uczenie się.
Zamiast ucieczki od emocji — sprawczość i konkretne strategie „na trudny dzień”.