Zanim powiesz „mam dość”, odpowiedz szczerze na te 3 pytania:• Czy Twoja córka coraz częściej odpowiada na pytania przewracaniem oczami lub zdawkowym „spoko”?
• Czy Twoje tłumaczenia o wartości pieniędzy, pracy, relacji lub rodziny trafiają w całkowitą próżnię, wywołując jedynie roszczeniowe „mamo, daj” albo „serio?”?
• Czy zauważyłaś/zauważyłeś, że gdy tylko zaczynasz trudniejszy temat, ona odruchowo ucieka wzrokiem w telefon?
Jeśli Twoje odpowiedzi to 3xTAK – z automatu jesteś w oczach swojej córki „cenzorem”. Każde Twoje słowo buduje mur.
Tak więc masz teraz 3 wyjścia:Opcja 1: Zacisnąć śrubę. Prawić kolejne kazania i kontrolować telefon. (Skutek: ucieczka w tajemnice i jeszcze większy bunt).
Opcja 2: Próbować być „psiapsiółą”. Ustępować i czekać, aż „jej przejdzie”.
(Skutek: utrwalenie roszczeniowości i brak szacunku do Twojego trudu).
Opcja 3: Zbudować MOST (Twoja nowa droga). Dać nastolatce narzędzie, które przemyci to, co naprawdę chcesz jej powiedzieć o życiu – omijając jej radar buntu.
Tym narzędziem jest właśnie książka „Dziewczyna w trampkach”.Dlaczego warto po nią sięgnąć?
Bo potrzebujesz kogoś (lub czegoś), kto wejdzie do jej pokoju, gdy Ty stoisz pod drzwiami. A ona
łączy Wasze dwa światy tam, gdzie słowa rodzica są „na cenzurowanym”.Co realnie zmienia to „ wsparcie” w Waszym domu?
•
Koniec z domysłami: Zyskujesz SPOKÓJ i pewność, że wiesz, co Twoja córka naprawdę czuje (bo ona sama Ci to opowie!). 16 ukrytych w książce zadań sprawia...”. 16 ukrytych w książce zadań sprawia, że Ty z jej własnych odpowiedzi dowiadujesz się, co ją cieszy, a czego się boi – bez wyciągania tego na siłę.
•
Lekcja szacunku zamiast kazań: Niech przeczyta historię „małej handlary” i pracy w sadzie. Ta opowieść o odpowiedzialności i porażkach trafi do niej szybciej niż godzina Twojego tłumaczenia o wartości pieniądza.
•
Stajesz się „Towarzyszem”, a nie „Wrogiem”: Wypełnione przez nią zadania to pretekst do ważnej, spokojnej rozmowy. Zamiast pretensji zyskujesz punkt zaczepienia, który wreszcie przerywa gadanie do ściany.
Przyznam Ci się do czegoś…
Kiedy byłam nastolatką bezustannie kłóciłam się z tatą. Im bardziej chciał mnie kontrolować i umoralniać, tym głośniej krzyczałam lub trzaskałam drzwiami.
Ale to nie był bunt dorastania, choć można było to tak odebrać. To był krzyk – „Zauważ mnie”, „Zacznij się ze mną liczyć!”.Czekałam aż w końcu powie do mnie: „Dziecko, powiedz mi proszę, o co Ci chodzi? Co jest dla Ciebie ważne…”. Nigdy tych słów nie usłyszałam.
Na szczęście mama była inna. Była ciepła, rozmowna, obecna. Dużo rozmawiałyśmy o życiu, ale mimo wszystko - czegoś ciągle brakowało. Nie uczyła mnie stawiać granice. Nie mówiła jak zaufać sobie i uwierzyć, że jestem ważna i wystarczająca taka, jaka jestem.
Dlatego
szłam przez życie z poczuciem gorszości, niedowartościowania. Całkowicie pozbawiona pewności siebie.
A teraz pomyśl o tym: ja dorastałam w latach 90. Dawne metody wychowawcze to dziś przeżytek. Dzisiaj Twoja córka mierzy się z czymś 100 razy gorszym. Emocje są te same, ale
presja jest potężniejsza.Stoisz przed jasnym wyborem: możesz biernie patrzeć, jak z każdym kolejnym ruchem palca po ekranie i każdą obejrzaną »idealną« rolką coraz bardziej zamyka się w sobie, a presja z sieci trwale niszczy jej poczucie własnej wartości, ALBO
wyposażyć ją w „Pancerz Autentyczności”.Twoja córka nie potrzebuje Twojego „naprawiania” ani kolejnych kazań. Książka, którą Ci proponuję, to ten pancerz.