Powiedzmy to wprost:
-
Masz prawo mieć dość. -
Masz prawo czuć bezsilność, gdy na Twoje pytania odpowiada burczeniem.
-
Masz prawo czuć złość, gdy słyszysz na przykład roszczeniowe: „mamo, daj”, a Twoje tłumaczenia np. o wartości pieniędzy trafiają w próżnię.
Ale posłuchaj uważnie:
To nie jest Twoja wina.To, że Twoja córka ona przewraca oczami, to nie brak szacunku do Ciebie. To jej naturalny mechanizm obronny.
Dla nastolatki głos rodzica – nawet najbardziej kochającego – staje się z automatu „głosem cenzora”. Ona ucieka w świat wirtualny nie przeciwko Tobie, ale dlatego że ten realny ją przytłacza, a ona szuka własnej tożsamości. Dlatego „domysły i moralizowanie” nie działają. One tylko budują mur.
Musisz zmienić taktykę, a nie swoje dorastające dziecko.
Potrzebujesz Sojusznika. Kogoś, kto wejdzie do jej pokoju, gdy Ty stoisz pod drzwiami. Kogoś, kto opowie jej o życiu, trudach i wartościach, ale zrobi to językiem, który ona zaakceptuje, a nie odrzuci.
„Dziewczyna w trampkach” jest dla nastolatki „Niezawodną Przyjaciółką”. Opowiada historie o odpowiedzialności, porażkach i szukaniu siebie. Te same, które Ty chcesz jej przekazać – ale robi to w formie bezpiecznej opowieści, która nie budzi sprzeciwu, lecz ciekawość.
Co realnie zmienia ta książka w Waszym domu?•
Koniec z domysłami – zyskujesz MAPĘ do jej głowy. W książce znajduje się 16 zadań i miejsce na notatki. To nie jest tylko „zabawa”. Kiedy Twoja córka przelewa swoje myśli na papier,
Ty dowiadujesz się co ją cieszy, a czego się boi – bez wyciągania tego na siłę.
•
Zamiast kazań o na temat wdzięczności – l
ekcja szacunku do ludzi i Twojego trudu. Twoje prośby o to, by szanowała np. pieniądze i Twój codzienny wysiłek, trafiają w próżnię? Niech przeczyta historię „małej handlary” i pracy w sadzie.
Ta historia trafia do nastolatki szybciej niż godzina Twojego tłumaczenia.
•
Zamiast "Wroga" – stajesz się "Towarzyszem". Koniec stania po dwóch stronach barykady. Każdy rozdział "Dziewczyny w trampkach" to pretekst do ważnej rozmowy, do bliskości, zrozumienia siebie oraz swoich potrzeb. W końcu zamiast pretensji pojawią się refleksje, które są pierwszym krokiem do zmian.
Jak widzisz -
przestajesz być rodzicem, który musi ciągle „truć”, sprawdzać i kontrolować. Stajesz się mamą/tatą, który może odetchnąć z ulgą. Masz czyste sumienie, bo wiesz, że podsuwasz swojej nastolatce mądre oparcie.
Teraz możesz spokojnie wypić kawę, zamiast toczyć kolejną walkę.
Przyznam Ci się do czegoś…
Kiedy byłam nastolatką bezustannie kłóciłam się z tatą. Im bardziej chciał mnie kontrolować i umoralniać, tym głośniej krzyczałam lub trzaskałam drzwiami.
Ale to nie był bunt dorastania, choć można było to tak odebrać. To był krzyk – „Zauważ mnie”, „Zacznij się ze mną liczyć!”.Myślałam, że w końcu będzie miał dość tej ciągłej walki i powie:
„Dziecko, ja Cię kocham. Nie chcę źle dla Ciebie, chcę Cię ochronić. Powiedz mi proszę, o co Ci chodzi. Co jest dla Ciebie ważne…”.
Czekałam na te słowa bardzo długo, ale nigdy ich nie usłyszałam. Sama też nigdy nie miałam odwagi powiedzieć mu wprost:
„Brakuje mi Ciebie, dlaczego mnie nie widzisz?”.Na szczęście mama była inna. Była ciepła, rozmowna, obecna. Dużo rozmawiałyśmy o życiu, ale w tych rozmowach czegoś brakowało. Nie pytała mnie o marzenia, nie uczyła stawiać granice. Nie mówiła jak zaufać sobie i uwierzyć, że jestem wystarczająca taka, jaka jestem.
Dlatego szłam przez życie z poczuciem gorszości, niedowartościowania, całkowicie pozbawiona pewności siebie.
Twoja córka nie potrzebuje „naprawiania” - ona potrzebuje dowodu na to, że jest ważna. Napisałam tę książkę dla dziewczyn, które czują się zagubione – bez względu na to, jakim są pokoleniem i czy szaleją na punkcie Tik Toka czy Instagrama. Emocje są te same.
Twoja nastolatka każdego dnia walczy o akceptację.
„Dziewczyna w trampkach” pokazuje jej, że prawdziwa siła nie płynie z ilości serduszek pod zdjęciem, ale z tego, kim jest, gdy odkłada telefon.